Obserwatorzy

wtorek, 29 stycznia 2013

szydełkiem...

W ramach rozrywki czy też odpoczynku od papierowej wikliny powstała serwetka.
Miało być łatwo ,miło i przyjemnie...a maleństwo przyspożyło mi troszkę kłopotu-nie obyło się
bez prucia,ale to tylko przez moje gapiostwo. 10 czy 11 to niewielka różnica,a jednak bardzo znacząca ;-)
Niemniej jednak całkiem miłe oderwanie :-)
Papierowa wiklina idzie narazie w odstawkę-teraz popróbuję czegoś innego.Jeśli powstanie coś do pokazania -to napewno pojawi się w niedługim czasie na blogu.
A teraz moja serweteczka :-)