Obserwatorzy

sobota, 3 listopada 2012

Kot...

W poniedziałek była u nas śnieżycza.Drogę z pracy,która zajmuje 7 min. pokonywano w 45 ...
Co ma wspólnego z tym kot na zdjęciu?Otóż właśnie w drodze z pracy wstąpiliśmy do piekarni (a raczej mąż).Siedziałam w samochodzie,kiedy w tym śniegu zobaczyłam ledwo ruszające się "coś".Okazało się,że to mały kotek...i zrobiło mi się go żal...i go wzięłam...i mam problem-szukam dla niego domu i to bez efektu.U nas nie może zostać... A jeszcze się okazało,że na prawej,tylnej łapie nie stawał-teraz jest lepiej :-)
I nawet z naszym psiakiem już nie toczą wojen,a nawet mleko z jednej miski piją :-)
a tak go córka ułożyła... :-)