Obserwatorzy

wtorek, 11 grudnia 2012

...na kiermasz...

Przez zwykły przypadek dowiedziałam się o kiermaszu. Niby nic nadzwyczajnego...
W sklepie pani rozmawiała sobie przez telefon. Stała na tyle blisko,że każde Jej słowo słyszałam.
Okazało się,że jest organizowany kiermasz na rzecz sześcioletniej dziewczynki chorej na serce.
Teraz będzie kiermasz bożonarodzeniowy,później będzie bal z większymi dziełami.
I w efekcie,po konsultacjach,powstały drobiazgi (to tylko część ponieważ reszta "się tworzy")
zbliżenie serduszek (jeszcze kilka czeka na przyozdobienie)

Poza tym powstały jeszcze "karczoszki"




                                                                  


Tu jeszcze prace "przed"

A tak się rozpoczynała moja praca :-)